Zima w kraju

Napisałam list do redakcji Wysokich Obcasów. Nie sądzę aby go opublikowano, dlatego zamieszczam go tutaj.

Miłego dnia 🙂

Szanowna  Redakcjo,

 Powiało chłodem, a nawet oziębłością w ostatnim numerze Wysokich Obcasów (18 stycznia 2014). Nie wiem czy przyczyniła się do tego mroźna masa powietrza, która w ostatnich dniach nawiedziła nasz kraj? Chciałabym w to wierzyć i mieć nadzieję, że tak naprawdę macie Państwo trochę więcej wrażliwości. Nie będę tu komentować artykułu poświęconego pani Katarzynie Bratkowskiej, ponieważ choć jej postawa jest mi zupełnie obca i niezrozumiała, a metody prymitywne to widzę, że o coś tej kobiecie chodzi… Wstrząsnął mną natomiast wstęp Od Redakcji autorstwa pani Pauliny Reiter. Jako wice redaktor naczelna pisma wyrażała się w sposób zdumiewająco jednoznaczny, przyjmujący jedynie słuszną rację. Z pewnością całe feministyczne środowisko czytało te zdania z błogim uśmiecham na twarzach i poczuciem wspólnej sprawy. Ja natomiast, osoba wierząca w Boga, wciąż młoda, z otwartym umysłem, wykształcona, społecznie zaangażowana, mama, poczułam, że nie stanowię już dla Państwa cząstki grupy docelowej. 

Nasuneło mi się w związku z tym parę wątpliwości. Jeżeli aborcja nie jest złem, czy to znaczy, że jest dobrem? A co jeżeli u kogoś pojawiają się mimo wszystko wyrzuty sumienia? Czy mają prawo zaistnieć, gdy czynię dobro? Co jeżeli towarzyszy im ogromne poczucie winy? Czy miliony kobiet, które doświadczają takich uczuć nie są zdrowe psychicznie? Czy zupełnie nieistotny jest fakt, że dla wielu ludzi zygota to rozwijający się człowiek? 

Nie dotykam tu kwestii prawnej: „tak” czy „nie” dla aborcji. Jest to inny rozdział. Chodzi mi jedynie o odrobinę empatii i szacunku dla tematu oraz dla ludzi, którzy go realnie dotknęli (nie tylko z grona feministycznego). Pani Paulino, myślę, że nie przechodziła Pani tego bolesnego doświadczenia, o którym lekkim piórem Pani pisze. To bardzo dobrze, bo nikomu tego nie życzę, a łatwiej mi zrozumieć tak bezrefleksyjne potraktowanie ważnej sprawy. Na marginesie dodam, że w chrześcijańskim ujęciu temat też nie jest jednostronny; po akcie żalu następuje przebaczenie i uwolnienie. Nie dam sobie wmówić potępienia.

Piszę te słowa, bo mam wciąż nadzieję, że WO to pismo, które skierowane jest do kobiet w całej ich różnorodności. Chyba, że się mylę?

Pozdrawiam

Vera

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s